Jeśli masz już za sobą czasy, w których “Nice to meet you” było szczytem Twojej językowej finezji, pora na kolejny poziom wtajemniczenia językowego. Mowa o The English we speak, angielskim w najbardziej naturalnej formie. Dziś mam dla Ciebie garść baaaaardzo brytyjskich zwrotów wraz z opisami sytuacji. Mam nadzieję, że to pomoże Ci zrozumieć, w jakich kontekstach z nich skorzystać. Sit back, relax and enjoy the post!

Right, what’s all this then? 🤔

Wiesz, co się dzieje, gdy w domu pełnym dzieci nagle nastaje cisza? No właśnie, od razu wiadomo, że to podejrzane! Wchodzisz więc do pokoju, którego juniorzy tylko cudem nie zrównali jeszcze z ziemią, a który do tej pory był najgłośniejszym punktem całego osiedla i mierzysz ich wzrokiem. Siedzą cicho jak myszy pod miotłą, w pełnym skupieniu i tylko Twój laptop jakiś taki rozebrany na części pierwsze… I to właśnie ten moment, w którym zapytasz “Right, what’s all this then?” – Co się tu dzieje? …

A potem zrozumiesz, na co właściwie patrzysz. Tylko spokój może Cię uratować.

I’m just popping 🏃‍♀️‍➡️

Lekcja online, 2025, niekoloryzowane. Siedzisz w miejscu już 40 minut, wyciskasz z siebie siódme poty, ale tak bardzo chce Ci się do toalety! Dłużej nie wytrzymasz. Mówisz więc tylko “I’m just popping to the loo. I’ll be right back!”. I już Cię nie ma! Ale Twój nauczyciel wie, że musisz tylko wyskoczyć do toalety i zaraz wrócisz.

Oh, go on then! 🙈

Od wczoraj jesteś na diecie i wiesz, że tym razem dasz radę. Nic Cię nie powstrzyma. W ogóle to jest fajnie, sałata taka smaczna, niczego Ci w życiu nie brakuje. Wpadasz do znajomych w odwiedziny, pijecie kawę, na stole stoi ciasto. Nie, nie złamiesz się… Prawda? Skoro już od pięciu minut na nie patrzysz i dalej się nie częstujesz, to już wytrzymasz. Ale wtedy pada niewygodne pytanie: “Może ciasta?” “Co zrobić”, myślisz przez 00000,1 sekundy, wzdychasz teatralnie i udajesz brak zachwytu. A potem to już z górki. “A co mi tam, dawaj!” -> Oh, go on then!

I’m in (a bit of) a pickle 🤯

Wiem, przed chwilą było o jedzeniu, ale już zmieniam temat. W tym zwrocie wcale nie chodzi o marynatę ani zalewę, choć “pickle” można właśnie tak przetłumaczyć na polski. Tego zwrotu użyjemy w sytuacji, której w sumie nie da się już zmienić, choć bardzo byśmy chcieli. Dziś masz bardzo ważny dzień w pracy, niemniej jednak wchodzisz do biura bez trwogi w sercu, bo co do dla Ciebie. Uspokajasz oddech, zbierasz wszystkie potrzebne Ci gadżety, które za moment wykorzystasz podczas prezentacji i… uświadamiasz sobie, że pendrive z prezentacją multimedialną został na Twoim domowym biurku. Jest już za późno, żeby po niego jechać, więc pozostaje Ci podsumowanie tej wpadki: “I’m in (a bit of) a pickle” nada się do tego idealnie, bo jesteś w niezłych tarapatach.

I beg your pardon 😤

Ten zwrot można wykorzystać na dwa sposoby. Pierwszy to klasyczne przeprosiny, w których nie ma żadnego ukrytego podtekstu, dlatego od razu przejdę do tego drugiego.

Kate: Mam tu taki quiz, zobaczmy… Pytają jak często gotujesz – często, czasami czy nigdy. To proste. Ty nigdy nie gotujesz.

Rob: Że co?! I beg your pardon! Wypraszam sobie! Gotuję… Czasami. (odpowiada, przypominając sobie, że w zeszłym miesiącu przygotował pizzę. Kobiety to mają tupet!)

Have a good one 👋

Choć w powiedzeniu “have a good day” nie ma absolutnie niczego złego, w Wielkiej Brytanii często usłyszysz ten zamiennik i ma on dokładnie to samo znaczenie, czyli “miłego dnia”.

Anywhere here is fine 🚕

Klasyczek. Twoja taksówka zbliża się do miejsca, w którym chcesz wysiąść. Ty jednak jesteś uprzejmy do bólu i nie wyobrażasz sobie, żeby taksówkarz z Twojego wjeżdżał w zbyt wąską uliczkę. Przy okazji widzisz miejsce, w którym mógłby się zatrzymać bez tego całego zamieszania. Każdy Brytyjczyk wie, że w tej sytuacji mówi się tylko jedno: anywhere here is fine, mate.

Podsumowując, British vibes unlocked! Jeśli zależy Ci na tym, żeby Twój angielski bardziej przypominał ten rodem z brytyjskiej komedii niż z egzaminu Cambridge, te zwroty z pewnością Ci się przydadzą. Używaj ich do woli i baw się dobrze.

Have a good one,

Agata