Jeśli myślisz, że Włochy to tylko pizza, pasta i zabytki, to masz rację. Ale to dopiero początek! Wystarczy kilka dni w pięknej Italii, żeby odkryć, że życie tutaj rządzi się swoimi prawami. Jakimi? Takimi, które czasem łamią logikę, często łamią Twoje przyzwyczajenia, a prawie zawsze łamią Ci serce… z miłości do tego kraju. A teraz trzymaj się mocno, bo zaraz zabiorę Cię w podróż po włoskich zwyczajach, które mogą Cię zaskoczyć.

Pausa pranzo i pory posiłków

Tak, we Włoszech wszystko wydaje się kręcić wokół jedzenia. Zanim rozwinę ten temat, przypomnijmy sobie nazwy posiłków:

💡La colazione – śniadanie

💡Il pranzo – obiad

💡La cena – kolacja 

A teraz pora na konkrety. We Włoszech pory posiłków są świętością. Śniadania jada się dość wcześnie i nie są one obfite, to raczej szybka kawa i cornetto/brioche (nazewnictwo zależy od regionu). Wielu Włochów też w ogóle je pomija. W Polsce można zjeść obiad równie dobrze o 12, co o 19 i nikt nie powie, że to nie obiad. We Włoszech z kolei obiad je się w okolicach 13-15, natomiast czas na kolację przychodzi po 20 i to właśnie ona stanowi najważniejszy posiłek dnia. Nierzadko robi się przed nią szybki wypad do baru na lampkę wina lub drinka i przekąskę, co znamy jako aperitivo. Alternatywą dla aperivito i kolacji od paru lat jest apericena, czyli połączenie tych dwóch posiłków

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pausa pranzo. 😨 Jeśli nie jesteś akurat w bardzo turystycznym mieście, te parę godzin (powiedzmy między 13 a 16, choć różnie to bywa) może być dla Ciebie prawdziwym utrapieniem. Dlaczego? Bo to czas, gdy większość sklepów i lokali się zamyka. Mówię tu nie tylko o sklepach spożywczych, ale też i każdego innego rodzaju. Twoim ratunkiem będą te, które działają bez przerwy, czyli mają orario continuato.

Jedzeniowe grzechy główne 

  • Pizza z ananasem – według Włochów, pizza nie jest stworzona do tego, by jadać ją z owocami, punto e basta. Gdyby więc zdarzyło Ci się natknąć w Italii na ten rodzaj pizzy w menu, na Twoim miejscu szybko znalazłabym drzwi wyjściowe. 
  • Sosy do pizzy – czosnkowy, majonezowy, ketchup i inne wynalazki – wszystkie są niedopuszczalne.
  • Cappuccino po obiedzie – Włosi unikają napojów z mlekiem w godzinach popołudniowych. Umówmy się, nie sprzedadzą Cię za to mafii ani nie zaczną odprawiać na Tobie egzorcyzmów i z uśmiechem na ustach Ci je podadzą, ale będzie to dla nich dziwne. Jeśli zależy Ci na wczuciu się we włoski klimat, to zdecydowanie tego nie polecam.
  • Herbata – to nie tak, że Włosi jej nie lubią czy nie piją, ale kojarzy im się jednoznacznie – z chorobą (a już szczególnie, gdy chcesz ziołową). Aby uniknąć konsternacji, fanom herbaty polecam więc zabrać parę saszetek z domu.
  • Parmezan – wszystko ma swoje granice, nawet parmezan. Choć Włosi oczywiście go uwielbiają, nigdy nie podadzą go do makaronu z rybami czy owocami morza.

Kolejka we włoskim stylu

W wielu supermarketach na dziale z mięsem i serami pobiera się numerki w maszynie, po czym czeka się na swoją kolej. W barach z kolei często zdarza się, że istnieją dwie kolejki – pierwsza do kasy, druga do baru. W pierwszej trzeba zapłacić za zamówienie i koniecznie zabrać paragon, dlatego że w drugiej podaje się go obsłudze, która wtedy je realizuje.

Kasowniki do biletów

Wybierając podróż pociągiem, przed wejściem na peron skasuj bilet. W przeciwnym razie możesz dostać nawet 500 euro mandatu. Kasowniki są zielone lub żółte i rzucają się w oczy – podchodzisz, wkładasz bilet, „klik” i gotowe. Pamiętaj o tym, bo w pociągu niestety tego nie zrobisz.

Spanie pod prześcieradłem

Latem to standard, a zimą zdarza się otrzymać koc. Nie da rady zakopać się w wielu warstwach jak w Polsce, dlatego zmarźluchy powinny zabrać ze sobą dodatkowe skarpetki na tę okoliczność. 

Włoski dress code

Włosi dzielą ubrania na dwa rodzaje – te po domu i te wyjściowe. Przecież nie wypada iść po bułki w dresie, prawda? Zawsze trzeba wyglądać dobrze. Podczas ostatniej wycieczki do Włoch spotkałam mnóstwo miejscowych ubranych w typowo trekkingowe buty i spodnie, ale do tego w koszulach. Mamma mia! 🤌 We Włoszech nawet „na sportowo” oznacza „z klasą”. 

Piano piano 

Słysząc “arrivo subito” (“już idę”), nie bierz tego zbyt poważnie. Włosi mają czas. Mój mąż zawsze mówi, że włoskie rozkłady jazdy to luźne sugestie dotyczące komunikacji publicznej. I wiesz co? Im bardziej na południe kraju, tym mocniej się to sprawdza. Czasem mam wrażenie, że pociągi i autobusy żyją tu własnym życiem. Buon viaggio!

Nie ma co walczyć z wiatrakami, prawda? Tym bardziej, że wszystkie te smaczki są naprawdę niegroźne i łatwo się do nich przystosować. Mam nadzieję, że podczas najbliższej wycieczki do Italii spróbujesz dać się im porwać!