Gdyby marzec we Włoszech miał kolor, byłaby to intensywna, niemal oślepiająca żółć. Zapomnij o czerwonych goździkach! W Italii 8 marca niepodzielnie króluje mimoza. La Festa della Donna to jednak coś więcej niż tylko kwiatek dla pani w biurze; to festiwal kobiecej solidarności, symboli i wieczornych wyjść z przyjaciółkami. Dziś zabiorę Cię w podróż po włoskich tradycjach, od których kręci się w głowie (i to nie tylko od nadmiaru prosecco!).

8 marca każda Włoszka zostaje obdarowana gałązką mimozy (kwiat ze zdjęcia głównego), której w Polsce ze świecą szukać. Dlaczego akurat jej? Po pierwsze, to bardzo popularna roślina we Włoszech, ale to nie o ten powód chodzi i nikogo, kto interesuje się włoską kulturą raczej nie zdziwi, że za tym wyborem kryje się historia. Jaka? Już tłumaczę.

Choć pierwsze obchody Dnia Kobiet na świecie miały miejsce już w 1909 roku w USA, a w wielu krajach europejskich w 1911 roku, Włochy potrzebowały więcej czasu z powodów politycznych. Reżim Mussoliniego nie sprzyjał ruchom socjalistycznym, z których wywodzi się to święto, dlatego tradycja Dnia Kobiet pojawiła się w Italii dopiero w 1946 roku, po zakończeniu wojny i upadku faszyzmu. Dwie tamtejsze działaczki Rita Montagnana i Teresa Mattei wpadły wówczas na pomysł, by wybrać jakiś kwiat, który mógłby symbolizować to święto. Nie zdecydowały się na droższe goździki czy róże, ale postawiły na mimozę – kwitnący właśnie na początku marca, dziko rosnący, dostępny dla wszystkich i tylko z pozoru kruchy kwiat, który potrafi przetrwać w naprawdę trudnych warunkach. Zgodnie uznały, że to właśnie mimoza będzie idealnym symbolem siły i jedności.

Dziś gałązkę mimozy można otrzymać wszędzie: u fryzjera, piekarza, ale i od nieznajomego na ulicy. Często też kobiety wręczają je sobie wzajemnie. By świętować ten jedyny w swoim rodzaju dzień, Włoszki spotykają się w damskim gronie i delektują się smakiem Torta Mimosa, czyli ciasta z kremem, które wyglądem przypomina te żółte kwiaty.

Jako wielbicielka przysłów i powiedzeń, nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała teraz o chociaż paru z tych związanych z kobietami. Spójrzmy:

Moglie e buoi dei paesi tuoi – Dosłownie: „Żona i woły z Twoich stron”. To klasyk, który sugeruje, że najlepiej szukać partnerki (i inwentarza…) blisko domu, bo wspólne tradycje i dialekt to gwarancja spokoju. W dobie Tindera brzmi to jak rada od bardzo konserwatywnego wujka, ale Włosi wciąż chętnie używają tego powiedzenia, by podkreślić przywiązanie do lokalnych korzeni.

Donna al volante pericolo costante – “Kobieta za kierownicą to stałe zagrożenie”, mawiają Włosi i jest to ich wersja polskiego przekazu typu “Uwaga, baba za kierownicą”.

Chi dice donna, dice danno – “Kto mówi kobieta, mówi kłopoty”. To żartobliwe powiedzonko ma sugerować, że tam, gdzie pojawia się kobieta, tam zawsze coś się dzieje. Oczywiście, że tak! Po prostu nadajemy życiu kolorytu. 

Tanti auguri a tutte le donne!